Na początku wylądowaliśmy na parę minut we Lwowie, co wystarczyło do obejrzenia gmachu opery
![]() |
![]() |
Lokalne autobusy wyglądały barwnie, ale oszczędzona została nam przyjemność podróżowania takimi egzemplarzami:
![]() |
![]() |
A potem były góry i ich rude grzbiety
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Czasami mieliśmy szczęście i udawało się coś zjeść
![]() |
![]() |
Malowniczy dolinka, choć po godzinie spaceru nią mieliśmy już tej malowniczości serdecznie dość
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Przez strumienie mniejsze i większe
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Wreszcie po normalnej drodze
Fotografie: Żaba i Kamil
Dobór i komentarze: Janek